Historia Marcina czyli jak dyrektor odzyskał kontrolę nad swoim ciałem 

Marcin jest dziś osobą, która spokojnie może powiedzieć, że forma fizyczna jest dla niego narzędziem do funkcjonowania w pracy i w życiu prywatnym.

Ale kiedy trafiliśmy na siebie ponad 5 lat temu, był w zupełnie innym miejscu.

Marcin pracował jako kierownik kontraktów. Miał dużo wyjazdów, nienormowane godziny pracy i wysoki poziom stresu. Do tego dochodziło życie rodzinne, które – jak to zwykle bywa – wcale nie zwalniało tempa. Z tego względu miał bardzo mało przestrzeni dla siebie.

Wyzwanie: jak połączyć stresującą i pracowitą codzienność z aktywnością?

Fizycznie Marcin określał się jako „szczupak”. Nie miał nadwagi, ale jednocześnie brakowało mu siły, brakowało masy mięśniowej i, co najważniejsze, brakowało mu energii. Zauważał, że jego ciało nie nadąża za tym, jak chce funkcjonować na co dzień.

Chciał być aktywny i mieć siłę, żeby wychowywać dziecko zgodnie z własnymi wartościami. I właśnie to był moment, w którym zapadła decyzja, że coś trzeba zmienić.

Początki współpracy: cel, wyzwania i możliwości

Kiedy zaczynaliśmy współpracę, wydawało się, że Marcin ma proste cele. Chciał zrzucić kilka kilogramów, zbudować trochę masy mięśniowej i poprawić samopoczucie. Natomiast już na etapie pierwszej konsultacji zauważyliśmy, że kluczowe będzie coś innego, czyli dopasowanie całego procesu do jego życia, a nie odwrotnie.

Bo w przypadku Marcina nie dało się wrzucić idealnego planu treningowego. Trzeba było stworzyć taki, który będzie działał w realnych warunkach, czyli przy delegacjach, zmiennym grafiku i dużym obciążeniu psychicznym.

Pierwsze tygodnie współpracy polegały na nauce ruchu, techniki, ale też podejścia. Marcin bardzo szybko pokazał swoją cechę, która z jednej strony była ogromnym atutem, a z drugiej wyzwaniem – jest maksymalistą. Lubi robić rzeczy na 100%, nie odpuszcza, chce więcej i lepiej.

Tyle że w tym procesie musiał nauczyć się czegoś zupełnie odwrotnego. A mianowicie, że czasem 70% wykonane regularnie daje znacznie więcej niż 100% zrobione raz na jakiś czas.

Trening: dopasowane do nieregularnej codzienności

Dopasowałem treningu do jego życia, zarówno pod kątem czasu, jak i intensywności. Skupiliśmy się na tym, żeby maksymalnie wykorzystać każdą jednostkę treningową. Równolegle wprowadzaliśmy zmiany w nawykach żywieniowych, ale nie poprzez restrykcje, tylko przez edukację.

Do tego dochodził jeszcze jeden element, który w jego przypadku miał ogromne znaczenie… regeneracja. Przy tak intensywnym trybie życia jej jakość wpływa na efekty. Dlatego stopniowo uczył się, jak o nią dbać na tyle, na ile pozwalała rzeczywistość.

Oczywiście nie było idealnie. Największym wyzwaniem przez cały czas pozostawał jego tryb pracy, który w dużej mierze opierał się na wyjazdach. Bywały momenty, kiedy wszystko szło zgodnie z planem, ale też takie, kiedy trzeba było się cofnąć o krok i dostosować działania do aktualnej sytuacji.

Zamiast przerywać, uczyliśmy się działać wbrew przeszkodom.

Efekty: kilka kilogramów mniej to dopiero początek

Efekty przyszły szybciej, niż się spodziewał.

Pierwsze wyraźne efekty pojawiły się po około 6 miesiącach. Marcin osiągnął poziom redukcji, który go usatysfakcjonował. Zaczął realnie odczuwać różnicę w codziennym życiu. Miał więcej energii, był silniejszy, a jego ciało wspierało go, a nie ograniczało. 

I to był moment przełomowy.

Bo kiedy poczuł, że to ma sens, cele zaczęły się zmieniać. Przestało chodzić tylko o wygląd czy kilka kilogramów mniej. Pojawiły się wyzwania, których wcześniej nawet nie brał pod uwagę – Runmageddon, wyprawa survivalowa w Rumunii czy osiągnięcie 100 kg na klatce.

Dziś kolejnym celem jest maraton w Atenach.

Obecnie: Marcin wie, że aktywność to element życia

Duża zmiana wydarzyła się też poza siłownią. Marcin zaczął spędzać czas z rodziną w zupełnie inny sposób, czyli aktywnie. Na porządku dziennym stały się wyjazdy w góry, długie spacery, narty, rower. 

Jego żona również zaczęła trenować, a jego syn od najmłodszych lat obserwuje, że ruch jest czymś normalnym.

Teraz Marcin trenuje regularnie, czyli siłowo 2–3 razy w tygodniu, do tego dochodzi bieganie, które dopasowujemy indywidualnie. 

I to właśnie jest jeden z powodów, dla których ta współpraca trwa już ponad 5 lat.

Patrząc z perspektywy czasu, zmieniło się nie tylko jego ciało, ale cały życie.

Sprawdź inne wpisy: